<title_newspaper="Trybuna Robotnicza"> 
<title_article="Polska Ludowa otworzya mi szeroko drog do ycia> 
<author_1=Antoni Tomicki> 
<author_2=>
<language=pl> 
<style=press> 
<year="1952">
<month="10">
<date=1952-10-09>
<period=d> 
<status=1_obieg>
<support=paper>
Urodziem si w roku 1913 we wsi Jaki, w gminie Czastary powiat wieluski. Rodzice pracowali oboje u obszarnika w Wglowicach, jednak z powodu godowych zarobkw obszarniczego wyzysku i ucisku carskiego, postanowili wyjecha zagranic, do Niemiec na roboty rolne.
Byo nas czworo maych dzieci, najstarszego brata rodzice dali za swoje do znajomych, niejakich Sodowych, a pozostaych troje poniewierao si po obcych ludziach. Midzy nimi i ja si znalazem jako najmodszy.
ylimy gorzej ni zwierzta, nie byo wtenczas adnego przedszkola ani bkw, jak to jest dzisiaj w Polsce Ludowej. Gd i ndza byy na porzdku dziennym.
W 1914 roku wybucha pierwsza wojna wiatowa, podczas tej wojny bya jeszcze gorsza bieda. Matka wrcia z Niemiec, ojciec pozosta jako grnik, gdy w Polsce by jeszcze gorszy zarobek. W 1918 roku,
majc 5 lat chleba nie znaem. Matka moja zarobi na nas troje nie moga, bo nie miaa nawet tyle, eby moga sama siebie wyywi.
Widmo mierci godowej zagldao mi co dzie w oczy. W 1913 roku mieszkalimy we wsi Tyble koo Soklnik, jako komornicy u maorolnego chopa Grzelaka, ktry sam te nie mia co je, bo na dwuhektarowym gospodarstwie mia tylko jedn lich koz. W 1919 roku matka nie miaa innego wyjcia, tylko dwie starsze siostry da na sub do kuaka, a mnie zabraa z sob do Niemiec, na roboty, bo w kraju wyywi dzieci nie moga.
Kartofli na zim emy nie mieli, a o chlebie nie mona byo nawet marzy. Kartofli matka na zim musiaa uszczeblowa na obszarniczym polu. Pn jesieni byy one na wp zmarznite i smakoway sodko
jak cukier.
</support> 
</status> 
</period> 
</date> 
</month> 
</year> 
</style> 
</language> 
</author_2> 
</author_1>

